Jako dziecko została uratowana przez WOŚP
fot. pxabay.com/ID 1662222
Karol Zaborowski - 31 Stycznia 2021

Jako czterolatka przeszła poważną operację serca. Dzięki lekarzom i sprzętowi od WOŚP mogła opowiedzieć swoją historię

Pani Ewelina będąc zaledwie 4-letnim dzieckiem, przeszła poważną operację serca. Choć od tamtego momentu minęło już wiele lat, to wciąż jest niezwykle wdzięczna za pomoc, jaką otrzymała. Teraz zdecydowała się opowiedzieć swoją historię.

Choroba dziecka to zawsze dla rodziców potężny cios. Pani Ewelina przyszła na świat w 1993 roku i w trakcie ciąży lekarze nie zauważyli żadnych niepokojących sygnałów. Dopiero po jej narodzinach okazało się, ze z jej sercem jest coś nie tak.

Po zleceniu bardziej szczegółowych badań lekarze zdiagnozowali poważną wadę serca nazywaną zespołem Fallota. Przez chorobę Pani Ewelina nie mogła bawić się jak inne dzieci. Teraz w rozmowie z WP abcZdrowie postanowiła opowiedzieć swoją historię.

Lekarze i sprzęt od WOŚP uratowali ją, kiedy była dzieckiem

Jak wspomina Pani Ewelina, kiedy była dzieckiem, bardzo często narzekała, że kłuje ją serce. Dodatkowo bardzo szybko się męczyła i nawet zwykłe chodzenie momentami było dla niej zbyt wyczerpujące.

Jako dziecko narzekałam często, że kłuje mnie przy sercu. Bardzo szybko się męczyłam, nie miałam siły chodzić. Dostałam leki spowalniające wzrost, żeby serce nie było obciążone. Kiedy spałam, a mama kładła się obok mnie, to słyszała zamiast bijącego zdrowego serca, jakby metal pocierał o metal. Ten odgłos był słyszalny ludzkim uchem. A przed samą już operacją siniałam, nie miałam siły na chodzenie, prosiłam, żeby ktoś mnie nosił na rękach - wyznała w rozmowie z WP abcZdrowie.

Niestety tuż po narodzinach Pani Eweliny lekarze nie byli w stanie zoperować jej serca. Na szczęście 15 stycznia 1998 pojawiła się taka możliwość. Zabieg trwał 5 godzin i uczestniczył w nim współzałożyciel WOŚP prof. dr hab. n. med. Bohdan Maruszewski.

Co więcej, z tego okresu w swoim życiu Pani Ewelina doskonale zapamiętała pewien szczegół. Chodzi mianowicie o czerwone serduszko, które było przyklejone do sprzętu, który monitorował jej pracę serca.

Będąc obecnie 27-letnią kobietą, Pani Ewelina nie ma wątpliwości, że swoje życie i zdrowie zawdzięcza właśnie wysiłkowi lekarzy, a także sprzętowi od WOŚP.

Dzięki temu, że na szczęście przed moimi urodzinami zaczęła działać Fundacja Jurka Owsiaka, która wsparła oddziały kardiologiczne i gdyby nie te sprzęty, to bym pewnie nie miała możliwości przejść tej operacji. Jestem więc wdzięczna WOŚP, lekarzom i mojej mamie za opiekę - dodała.

Oczywiście Pani Ewelina wciąż jest pod opieką kardiologiczną, ale według lekarzy, gdyby nie widoczna blizna na jej sercu, to nie byłoby żadnego śladu po jej chorobie z dzieciństwa. 27-latka jest niezwykle wdzięczna za pomoc, jaką otrzymała i wspominam, że zawsze się wzruszała, kiedy oglądała kolejne finały WOŚP, a na ekranie było widoczne charakterystyczne czerwone serce, które tak dobrze zapamiętała.

Do dziś mam przed oczami monitor, na którym widziałam, jak pracuje moje dziecięce serce, leżałam podpięta pod aparaturę, na której przyklejone było czerwone serduszko. Potem gdy już byłam starsza i oglądałam finały orkiestry w telewizji, to za każdym razem wzruszałyśmy się z mamą, a zwłaszcza kiedy pokazywano profesora Maruszewskiego. To przecież on mnie badał i był przy mojej operacji - powiedziała 27-latka.

Artykuły polecane przez redakcję Portal parentingowy:

Źródło: abczdrowie.pl

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj portalparentingowy.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News