Wyszukaj w serwisie
Przed ciążą Ciąża i Poród dziecko 0-2 przedszkolak szkoła Życie rodzinne zdrowie i pielęgnacja dziecka quizy
portalparentingowy.pl > Dziecko > Szczere słowa pediatry o dzieciach, które urodziły się z wadami
Wioleta Piróg
Wioleta Piróg 01.11.2021 01:00

Szczere słowa pediatry o dzieciach, które urodziły się z wadami

inkubator
Fot: metinkiyak, canva.com

Wiele kobiet dowiadując się o ciężkich wadach płodu, decyduje się urodzić swoje dzieci mimo wszystko. Chcą "je poznać, zobaczyć, przytulić, pożegnać". Wiele z nich niestety prędzej czy później je porzuca i nie interesuje się jak i kiedy umierają. "Matka psychicznie tego nie wytrzymała, nie mogła chyba patrzeć na dziecko."

Lekarz pediatra z miasta wojewódzkiego opowiedział historię dziecka, które urodziło się z mózgiem wystającym poza czaszką. Dziecko żyło kilka tygodni dzięki sprawnie działającemu pniu mózgu, odpowiedzialnemu za oddychanie, tętno i podstawowe odruchy.

Matka psychicznie tego nie wytrzymała

Matka na początku odwiedzała dziecko. "Przychodziła, przynosiła obrazki, stawiała Bozię obok łóżeczka." Jednak po jakimś czasie przestała pojawiać się w szpitalu. Nikt go nie odwiedzał. Nie wiadomo dlaczego rodzice postąpili w ten sposób. Pediatra podejrzewa, że "matka psychicznie tego nie wytrzymała". Nie mogła dłużej patrzeć, jak cierpi jej maleństwo. Dziecko miało zdeformowaną twarz i mózg na wierzchu, który lekarze musieli sterylnie nakrywać, aby nie wysechł.

Rodzice nie przyszli nawet wtedy, kiedy dziecko umarło. Odeszło na rękach pielęgniarki. Opłakiwali je pracownicy szpitala, którzy zajmowali się nim przez wiele tygodni. - Na pediatrii każda śmierć boli, każda. To nie jest tak, że kończymy dyżur i zapominamy o tym, co dzieje się na oddziale. Wciąż chce mi się płakać, kiedy wspominam to dziecko, to jak umierało samotnie. Rodzice chcieli, aby się urodziło, ale już nie interesowali się tym, jak i kiedy umarło. - wspomina pediatra w rozmowie z edziecko.pl.

"Gdyby to natura miała decydować, te dzieci dawno by umarły"

Niestety to nie jest jedyny przypadek dziecka urodzonego z ciężkimi wadami, które zostało porzucone przez rodziców. Część z nich żyje nawet latami na szpitalnych oddziałach. Nie można ich wypisać, ponieważ poza szpitalem natychmiast by umarły. "Gdyby to natura miała decydować, te dzieci dawno by umarły. Bez pomocy leków, sprzętu, lekarzy nie miałyby szans."

Czasami w takich sytuacjach zdarza się, że rodzice podpisują zezwolenie na niepodejmowanie kolejnej resuscytacji, czyli rezygnacją z uporczywej terapii. Oznacza, że w krytycznym i nagłym stanie nie podejmuje się próby ratowania pacjenta. Nie należy mylić tego z eutanazją. Przed podpisaniem takiego zezwolenia komisja lekarzy ocenia czy rzeczywiście nie ma żadnych szans na powrót do zdrowia.

- Jeżeli ja, doświadczony lekarz, patrzę na zdeformowane dziecko i nogi się pode mną uginają, to co dopiero czuje matka -pediatra szczerze współczuje matkom, które urodziły dzieci z ciężkimi wadami.

Artykuły polecane przez redakcję Portal parentingowy:

Źródło: edziecko.pl

Powiązane
Był sobie kot
"Był sobie kot" już w kinach. Świetna zabawa dla całej rodziny
Karol Strasburger
Pokręcony quiz z pytaniami z "Familiady". Zgadniesz, jak odpowiedzieli ankietowani?