Ciążą: druzgocząca diagnoza
fot. pixabay.com/MedicalPrudens
Karol Zaborowski - 21 Marca 2021

Małżeństwo przez lata starało się o dziecko. Podczas badania USG lekarz zauważył dużą zmianę na szyi dziecka

Katie Clarenbone zawsze chciała mieć dzieci, jednak przez lata swojego małżeństwa nie udało jej się zajść w ciążę. Kiedy małżonkowie w końcu spodziewali się narodzin dziecka, usłyszeli od lekarza druzgoczącą diagnozę.

Przez pierwsze tygodnie ciąża Katie rozwijała się prawidłowo i lekarze nie dostrzegali żadnych problemów. Dopiero w czasie badania USG, które odbyło się w 20. tygodniu ciąży, lekarz przeprowadzający badanie dostrzegł dużą zmianę na szyi dziecka.

Początkowo myślano, że jest to po prostu duża cysta wypełniona płynem, ale zlecono dodatkowe badania, aby dokładnie przyjrzeć się niepokojącej zmianie. Kiedy przyszły wyniki okazało się, że jest to guz limfatyczny, a dokładniej naczyniak torbielowaty, który bardzo szybko się powiększa.

W trakcie ciąży lekarze odkryli guz na szyi dziecka

Guz wykryty podczas badania miał 6,5 centymetra średnicy i był na tyle duży, że odginał głowę dziecka do tyłu. Lekarze przekazali Katie, że przez chorobę dziecka, będzie musiała rodzić przez cesarskie cięcie, jednak przyszła mama się na to nie zgodziła. 32-latce bardzo zależało, aby urodzić dziecko siłami natury i nie zamierzała zmienić swojego zdania.

Ostatecznie lekarze zgodzili się na naturalny poród, jednak wymagał on specjalnych przygotowań. Chodziło dokładniej o niezwykle precyzyjny zabieg polegający na opróżnieniu guza z zalegającego w nim płynu. Aby tego dokonać, lekarz musiał przy użyciu igły przebić skórę, Katie, jej mięśnie brzucha, a także samą ścianę macicy, aby ostatecznie umieścić ją wewnątrz guza.

Bliźniaczki urodziły się w odstępie 3 miesięcy. Lekarze pierwszy raz spotkali się z takim przypadkiemBliźniaczki urodziły się w odstępie 3 miesięcy. Lekarze pierwszy raz spotkali się z takim przypadkiemCzytaj dalej

Na szczęście sam zabieg, jak i poród zakończyły się sukcesem i na świecie pojawił się chłopiec, który otrzymał imię Hiro. Maluch urodził się 21 marca 2019 i wszystko wskazywało, że jego zdrowiu nie zagraża już niebezpieczeństwo.

Niestety zaledwie dwa tygodnie po narodzinach Hiro, jego mama zauważyła, że szyja chłopca zaczyna się powiększać. Dodatkowo karmienie piersią stało się bolesne do malucha. Wszystko przez to, że guz zaczął znowu rosnąć.

Hiro przeszedł jeszcze dwa zabiegi usunięcia płynu z guza, ale zmiana w końcu okazała się tak duża, że maluch musiał przejść pełen zabieg usunięcia uporczywej zmiany. Tuż przed zabiegiem guz Hiro był wielkości piłki tenisowej, ale na szczęście udało się go usunąć wraz z nadmiarem skóry.

Oczywiście Hiro pozostaje pod stałą opieką, ponieważ tego typu guzy charakteryzują się częstymi powrotami. Co więcej, chłopiec co jakiś czas poddawany jest zabiegowi odciągania płynu spod jego podbródka, ale wygląda na to, że jego zdrowiu nie grozi już niebezpieczeństwo. Miejmy nadzieję, że maluch ostatecznie pokonał już swoją chorobę.

Artykuły polecane przez redakcję Portal parentingowy:

źródło: Parenting.pl

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj portalparentingowy.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News