Wyszukaj w serwisie
Przed ciążą Ciąża i Poród dziecko 0-2 przedszkolak szkoła Życie rodzinne zdrowie i pielęgnacja dziecka quizy
portalparentingowy.pl > Życie rodzinne > W domu dziecka miały spędzić tylko chwilę. Matka od 5 lat walczy o ich powrót do domu
Beata Łajca
Beata Łajca 26.05.2024 10:35

W domu dziecka miały spędzić tylko chwilę. Matka od 5 lat walczy o ich powrót do domu

Uwaga TVN bliźniaczki w domu dziecka i ich matka
fot. Screenshot z programu "Uwaga TVN"

10-letnie bliźniaczki miały spędzić w domu dziecka tylko chwilę, by uciec od przemocy w domu i przetrwać najtrudniejsze momenty rozwodu rodziców. A dzisiaj mija już 5 lat, odkąd dziewczynki straciły kontakt ze swoimi najbliższymi. W rozpaczy uciekły z placówki do swojej matki, skąd zostały wyprowadzone przez policję jak przestępcy.

Ta sprawa jest wyjątkowo zawiła. Matka bliźniaczek miała sądowy zakaz kontaktu z dziećmi, a opiekę miał sprawować ojciec. Ale to on był sprawcą przemocy, której doznawały także dziewczynki. Dzisiaj matka ma pozytywną opinię lekarza i może zajmować się już swoimi dziećmi. Jednak sąd jest nieugięty, a dziewczynki w domu dziecka czują się coraz gorzej. Reportaż programu Uwaga TVN.

Nie chciały być pod opieką ojca

Sprawa bliźniaczek jest wyjątkowo niejasna. Jak to możliwe, że sąd przyznał opiekę nad ojcu, który miał stosować przemoc, zarówno wobec dzieci, jak i wobec żony? Kiedy 10 lat temu padł wyrok, że siostry mają pozostać z ojcem, nie chciały się na to zgodzić. Trafiły więc do domu dziecka. Ich matka, pani Marta, tłumaczy:

Dzieci były świadkami przemocy wobec mnie i były też ofiarami przemocy. One się panicznie boją, że znowu trafią do piekła, z którego uciekłyśmy.

Kobieta twierdzi, że jej mąż nadużywał alkoholu i brał narkotyki. Rodzice bliźniaczek byli właśnie w trakcie rozwodu, a pani Marcie zawieszono prawa rodzicielskie na skutek opinii psychologa i pedagoga. Kobieta miała mieć omamy wzrokowe i słuchowe. Dzisiaj jest już po terapii:

Leczyłam się, byłam pod opieką lekarza, który wystawił opinię, że nie ma przeciwwskazań do opieki nad dziećmi.

Uwaga TVN matka bliźniaczek
fot. Screenshot z programu "Uwaga TVN"

Zrozpaczone siostry uciekły z domu dziecka

Sam pobyt w domu dziecka jest traumą. A dodatkowy zakaz kontaktów z matką sprawia, że dziewczynki są w coraz gorszym stanie. W placówce przebywają pod opieką psychiatry, który uznał, że kontakt z mamą jest wskazany dla ich zdrowia. Ale sąd się na to nie zgodził i zalecił dalszą terapię.

Rodzina nie może się widywać, więc piszą do siebie listy. Pani Marta ma całą stertę wiadomości od córek, a każda z nich łamie jej serce.

Uwaga TVN bliźniaczki w domu dziecka
fot. Screenshot z programu "Uwaga TVN"

Oprócz zakazu widzenia z matką, siostry przez dwa lata nie mogły zobaczyć się ze swoją ukochaną babcią. Potem dostały taką zgodę, ale tylko na terenie placówki. W tym roku bardzo liczyły na to, że uda im się spędzić z rodziną święta wielkanocne. Gdy okazało się, że to nierealne, uciekły z domu dziecka do swojej mamy i babci. Pani Marta wspomina:

Dziewczynki płakały i ja płakałam, ze szczęścia, bo prawie po pięciu latach przytuliłam moje dzieci. (…) Były małe, a teraz są już takie duże. Bardzo się tuliły (…).

Wyprowadzali je jak przestępców

Ucieczka sióstr szybko wyszła na jaw i do mieszkania ich matki zapukała policja. Dziewczynki nie chciały wrócić do domu dziecka dobrowolnie, płakały i protestowały. W końcu wyprowadzono je siłą. Ich matka ubolewa:

Czułam bezsilność, że nie mogłam uratować moich dzieci przed kolejną traumą, kolejnym cierpieniem i bólem. Nie było z kim rozmawiać. (…) Dzieci, w akcie desperacji, same podjęły decyzję, że skoro nikt ich nie słucha, sąd ignoruje ich wolę od 4,5 roku, to chciały pokazać to, co chcą.

Akcja służb wyglądała bardzo dramatycznie, wspomina Donata Zaremba, jedna z sąsiadek:

To wyglądało, jakby wyprowadzali przestępców. Na początku myślałam, że stała się tu jakaś tragedia, bo było tak dużo radiowozów.

W trakcie ucieczki bezsilne siostry zadzwoniły do Rzecznika Praw Dziecka. Opowiedziały swoją historię i błagały o pomoc. RPD złożył wniosek do sądu o wysłuchanie dziewczynek, ustalenie ich stanu emocjonalnego i określenie relacji z rodzicami. Zaapelował także o indywidualną terapię i systematyczną współpracę z asystentem rodziny. I na tym koniec.

Rzecznik Praw Dziecka nie pomógł, sądy milczą

Reporterka programu Uwaga TVN próbowała dowiedzieć się czegoś z Sądu Okręgowego w Poznaniu, ale usłyszała, że postępowanie jest niejawne. Podjęła więc próby nakłonienia skłóconych rodziców do rozmowy z udziałem mediatora. Pani Marta deklaruje, że jest na to gotowa. Ale prawnik ojca bliźniaczek twierdzi, że kobieta kłamie i cała sytuacja wygląda kompletnie inaczej.

Jedno jest pewne – dziewczynki nie powinny spędzić tyle czasu w domu dziecka. Psychoterapeutka Magdalena Cechnicka z Fundacji Wspierania Rodzin „Korale” mówi:

To jest sytuacja, która w ogóle nie powinna mieć miejsca. Na pewno pomoc społeczna powinna pracować nad tym, żeby szukać jakiegoś innego zaplecza. Mówimy o wujkach, chrzestnych czy dziadkach, którzy też mogą zajmować się dziećmi na czas sporu.

Do sprawy bliźniaczek dołączyła jeszcze jedna kancelaria. Jej adwokat Paweł Gronek podkreśla, że po pięciu latach wiele się zmieniło i nikt nie bierze tego pod uwagę. Jest przekonany, że najważniejsze jest umożliwienie dzieciom kontaktu z matką.

Czy sprawa znajdzie szczęśliwe zakończenie?  Mamy nadzieję, że tak i będziemy śledzić dalsze losy bliźniaczek i ich matki.

Zobacz także:

Sama siebie nazywa "katem". Angelika zgotowała synowi piekło

"Było źle, bo nie było mamy i taty". Urzędnicy zabrali dzieci na podstawie anonimowego donosu

Ojczym walczy o Piotrusia. Sąd zwrócił go matce, która dusiła dziecko poduszką