Wyszukaj w serwisie
Przed ciążą Ciąża i Poród dziecko 0-2 przedszkolak szkoła Życie rodzinne zdrowie i pielęgnacja dziecka quizy
portalparentingowy.pl > Szkoła > "Było źle, bo nie było mamy i taty". Urzędnicy zabrali dzieci na podstawie anonimowego donosu

"Było źle, bo nie było mamy i taty". Urzędnicy zabrali dzieci na podstawie anonimowego donosu

Rodzina Potońców
Fot. Instagram/uwagatvn

13-letni Hubert i 15-letni Igor wychowywali się w rodzinie zastępczej. Zostali zabrani ze swojej biologicznej rodziny, w której nie działo się za dobrze. Znaleźli jednak spokojny dom i bardzo związali się ze swoimi zastępczymi rodzicami.

Jednak to nie był koniec ich traumy. Urzędnicy postanowili zabrać ich spod opiekuńczych skrzydeł rodziny zastępczej. Chłopcy na 13 miesięcy znaleźli się w domu dziecka. Sprawę nagłośnia “Uwaga” TVN.

Nie było tam taty i mamy

Bracia trafili do państwa Potońców, którzy prowadzą rodzinę zastępczą. W domu jest także trójka zastępczego rodzeństwa. Chłopcy zostali wyrwani z biedy, patologii i przemocy. Otrzymali prawdziwy, ciepły dom.

Jednak pewnego dnia, jak relacjonuje Hubert w programie “Uwaga” TVN: “przyjechał po nas różowy autobus z paniami. W trakcie jak jechaliśmy, to panie nam mówiły, że nie wrócimy. I że tam, gdzie jedziemy, będzie nam lepiej”. Chłopcy protestowali, ale urzędniczki, które po nich przyjechały, zaczęły szarpać Igora za koszulkę. Przestraszyli się.

Dzieci trafiły do domu dziecka. “Było źle, bo nie było tam mamy i taty” - dodał Hubert. Byli bardzo mocno związani ze swoimi zastępczymi rodzicami. Widać to chociażby po tym, jak się do nich zwracają. Nie “ciocia i wujek”, jak zazwyczaj jest w rodzinach zastępczych, ale właśnie “mamo i tato”.

Od tego momentu rodzinę czekała rozłąka. Państwo Potońcowie nie poddali się. Odbyło się kilka rozpraw sądowych, złożyli apelację. Cała sprawa przeciągała się w nieskończoność, a ich synowie spędzili w domu dziecka całe 13 miesięcy.

Absurdalne zarzuty urzędników

Chłopcy zostali odebrani rodzicom biologicznym, bo, jak relacjonuje ich zastępczy tata, w ich domu działo się źle. Dzieci były bite, głodzone, znęcano się nad nimi psychicznie i fizycznie.

Dlaczego zostali odebrani rodzicom zastępczym? Tutaj argumenty są po prostu absurdalne. Powodem miał być… strój na komunię po starszym bracie i fakt, że chłopcy nie jeździli na wycieczki szkolne. I to, że tata odwiózł synów na niedzielną mszę, zostawił ich pod kościołem i pojechał zaparkować.

Jak mówi Beata Kardyś, dyrektorka Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Mielcu, wszystko zaczęło się od anonimowego donosu. Pracownicy Centrum pojechali do szkoły, by zasięgnąć języka. Doniesienia z anonimowego liściku potwierdził ksiądz. Uznał, że chłopcy są emocjonalnie zaniedbani. To wystarczyło.

Nadmierna gorliwość

Urzędnicy tak naprawdę nie ponieśli żadnych konsekwencji za to, że chłopcy trafili do placówki na 13 miesięcy. Jedynym następstwem były rozmowy dyscyplinujące, które przedstawiciele powiatu z pracownikami Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Mielcu.

“Były rozmowy dyscyplinujące i z panią dyrektor, i z pracownikami, że nie mogą wykazywać nadmiernej gorliwości” - powiedział Stanisław Lonczak, starosta powiatu mieleckiego w rozmowie z “Uwagą” TVN. Okazuje się więc, że to nadmierna gorliwość sprawiła, że chłopcom zgotowano długi pobyt w domu dziecka.

“Jak już chłopcy byli przez nas wyciągnięci z traumy, to nastąpił pstryczek i wpadli w drugą traumę” - mówi Joanna, mama zastępcza chłopców. Na szczęście jej synowie są już w domu, po długiej batalii, którą rodzina stoczyła z sądami.

Zobacz także:

Moje dziecko zrobiło dziurę w drzwiach. Teraz przedszkole żąda ode mnie pieniędzy. Czy ma do tego prawo?

To ogłoszenie na Facebooku łamie serce. Niezwykła akcja opieki społecznej

Czaruś wciąż nie dogonił sióstr. Nowe zdjęcie Pięcioraczków z Horyńca łamie serca