Wyszukaj w serwisie
Przed ciążą Ciąża i Poród dziecko 0-2 przedszkolak szkoła Życie rodzinne zdrowie i pielęgnacja dziecka quizy
portalparentingowy.pl > Dziecko 0-2 > Przewijanie na fotelu to dopiero początek. Stewardessa o grzechach rodziców w samolocie
Marta  Lewandowska
Marta Lewandowska 22.06.2024 11:33

Przewijanie na fotelu to dopiero początek. Stewardessa o grzechach rodziców w samolocie

Latająca mama
Fot. Instagram Latająca Mama

Podróż z dzieckiem, szczególnie ta odległa, to dla rodziców wieli stres. Nic dziwnego, że chcemy się do tego przygotować jak najlepiej. Jednak nie możemy zapominać, że na pokładzie samolotu nie jesteśmy sami. Zapytaliśmy stewardessę z wieloletnim doświadczeniem o największe grzechy rodziców w czasie lotów z dziećmi.

Magdalena Klein pracuje w Norweskich liniach lotniczych. Prywatnie jet mamą dwóch uroczych dziewczynek, z którymi często lata na krótsze i dłuższe wypady. Opowiedziała nam, o... najgorszych błędach rodziców, których sama nigdy by nie popełniła.

Rodzice na pokładzie samolotu przeszkadzają innym

- Pierwsza rzecz, o której trzeba powiedzieć, to przewijanie na fotelu. Nie mieści mi się to w głowie, po pierwsze dlatego, że inni pasażerowie zwyczajnie sobie tego nie życzą - mówi Magda. - Zresztą trudno, żeby ktokolwiek cieszył się, czy uznał za taktowne, gdyby ktoś, tuż obok niego w miejscu publicznym załatwiał potrzeby fizjologiczne. Do tego przecież trzeba przewijanie dziecka na fotelu porównać - dodaje.

Stewardessa podkreśla też, że to nie jest wygodne dla dziecka. - Większość z nas lata tanimi liniami lotniczymi, do tej kategorii należą też czartery z biur podróży, a w tych samolotach jest bardzo ciasno - wyjaśnia. Na moje pytanie, jak to wygląda, przecież nie ma tam miejsca, żeby stanąć, odpowiada rozbawiona. - Zdziwiłabyś się, jacy ludzie potrafią być kreatywni.

Samolot to publiczny środek transportu

- Nie położyłabyś dziecka na podłodze w metrze, czy autobusie, prawda? - pyta Magda. Odpowiadam przecząco. - A ludzie to robią, nie zdają sobie sprawy z tego, jak brudno jest w samolocie. Między lotami oczywiście sprzątamy, ale powiem tak: ja bym swojego dziecka na podłodze samolotu nigdy nie posadziła - mówi stewardessa.

- Najgorzej jest, jak to jest takie raczkujące dziecko, ono wchodzi wszędzie, a potem wkłada rączki do buzi. Nigdy nie wiesz, co tam znajdzie i zje. Nigdy nie sadzajcie dzieci na podłodze samolotu, to bardzo niebezpieczne nie tylko ze względów higienicznych. W samolocie ciągle ktoś chodzi, jak nie obsługa z wózkiem, to pasażerowie do toalety - wylicza Magda.

Rodzice traktują personel pokładowy, jak służbę

Magda i jej koledzy z pracy, kiedy witają pasażerów na pokładzie, bacznie obserwują, kto podróżuje z dziećmi. Na samym początku lotu podchodzą i wyjaśniają, że w toalecie jest stolik do przewijania dzieci, z którego można skorzystać w razie potrzeby. - Choć lepiej położyć na nim pieluchę lub jednorazowy podkład - tłumaczy.

- Nagminnie ktoś próbuje nam wcisnąć do ręki zużytą pieluchę, nie zważając na to, że np. właśnie roznosimy napoje czy przekąski, a nie zbieramy śmieci - mówi Magda, choć zaraz dodaje, że pieluch nie zbierają wcale. - Po prostu wynieś ją do śmietnika w toalecie - ucina. Kolejna rzecz, którą rodzice robią nagminnie, to pytanie o ulubione przekąski dziecka. - Samolot to nie supermarket, musisz o tym pamiętać. Na pokładzie jest niewielki wybór, lepiej weź jedzenie z domu - kończy Magda.

Zobacz także:

Wakacje kredytowe 2024. Ostatni dzwonek, żeby zaoszczędzić kilkanaście tysięcy

Najgorsze, co można zrobić, to założyć dziecku bikini. Rodzice, nie wstyd wam?

Najlepsze wakacje nad morzem z dziećmi. 3 plaże na polskim wybrzeżu wolne od tłumu turystów

Powiązane
Był sobie kot
"Był sobie kot" już w kinach. Świetna zabawa dla całej rodziny
Karol Strasburger
Pokręcony quiz z pytaniami z "Familiady". Zgadniesz, jak odpowiedzieli ankietowani?