Wyszukaj w serwisie
Przed ciążą Ciąża i Poród dziecko 0-2 przedszkolak szkoła Życie rodzinne zdrowie i pielęgnacja dziecka quizy
portalparentingowy.pl > Życie rodzinne > Wymagania z kosmosu, a chęci do roboty brak. Pokolenie Z nie radzi sobie w pracy

Wymagania z kosmosu, a chęci do roboty brak. Pokolenie Z nie radzi sobie w pracy

Pokolenie Z
Fot. Pixabay/Surprising_SnapShots

Milenialsi już dobrze osadzili się na rynku pracy, chociaż początki były ciężkie. Teraz w dorosłość weszło nowe pokolenie — tak zwane Zetki. Oni także, jak i poprzednicy, spotkali się z całą falą krytyki.

Przełożonym nie podoba się to, jak przedstawiciele pokolenia Z zachowują się w stosunku do starszych. Nie ma dla nich autorytetów, a sami są zbyt leniwi i roszczeniowi, by pracować dobrze i zajmować samodzielne stanowiska. A jednocześnie są niezwykle roszczeniowi. Chcą coraz więcej i więcej.

Zetki na rynku pracy

Starsze pokolenia dorastały w innych czasach. W czasach, w których praca była ogromną wartością. W końcu bez pracy nie ma kołaczy. To wszystko kłóci się z podejściem, jakie prezentuje nowe pokolenie, w którym korporacyjne życie wcale nie jest ważne. A praca przez osiem godzin każdego dnia to po prostu udręka.

Doświadczeniem osób z poprzednich pokoleń było to, że jeśli zacząłeś już pracować w jednej firmie, prawdopodobnie zostawałeś w niej na długo. Czasami na całe życie. Jednak Zetki dorastały w czasach, w których ich rodzice borykali się z kryzysem w 2008 roku lub stracili pracę w pandemii.

Nowe pokolenie wie, że na rynku pracy czeka ich mnóstwo zmian. Nie boją się ich, ale też nie przywiązują się do obecnego stanowiska. Widzieli na własne oczy, jak łatwo można je stracić.

dziewczyny na spacerze
Fot. Pixabay/icsilviu

Brak poszanowania dla autorytetów

Przedstawiciele pokolenia Z są krytykowani za to, że nie mają żadnego poszanowania dla autorytetów. Dla nich wiek nie jest wystarczającym powodem do czołobitności. Nawet doświadczenie zawodowe nie sprawia, że uważają przełożonego za kogoś, kogo trzeba szanować i bezwzględnie słuchać. Dlatego potrafią wyrazić swoje zdanie, powiedzieć "nie" nadgodzinom i zaznaczyć granice.

I oczywiście nie mają oporów, by powiedzieć, jakie mają wymagania. A te są spore, bo pokoleniu Zet wydaje się, że może mieć wszystko podane na tacy. Nie doceniają starszych, więc nie widzą, jaka długa droga przed nimi i jak dużo muszą się uczyć.

Czasami pojawiają się z ogromnymi roszczeniami finansowymi, chociaż nie mają do tego ani doświadczenia, ani wiedzy. Do tego uważają, że są zupełnie wyjątkowi i podwyżki, ciekawe zadania czy benefity im się po prostu należą.

Nie potrafią także pracować pod niczyje dyktando. Z jednej strony baliby się zostać liderem grupy czy szefem zespołu, bo podejmowanie decyzji i odpowiedzialność ich przeraża. Z drugiej chcą zajmować samodzielne stanowiska, by móc bazować na swojej kreatywności i pomysłach. Nie zamierzają podporządkować się szefowi, co prowadzi do konfliktów. A to znów sprawia, że ciągle zmieniają pracę.

Chcą prawdziwej równowagi

Zetki mają jeszcze jedno wymaganie, które jest bardzo problematyczne dla przedsiębiorców. Chcą elastyczności, i to takiej prawdziwej. Nie chcą przychodzić do pracy na określoną godzinę, nie chcą także bezwzględnie w niej siedzieć przez osiem godzin. W niektórych zawodach jest to możliwe, ale w wielu pracach po prostu nie ma takiej opcji. A pokolenie Zet nie potrafi się do tego dostosować.

Jednocześnie Zetki tłumaczą to potrzebą zachowania prawdziwej równowagi w życiu codziennym. Chcą mieć czas na rozwój, ale niekoniecznie ten zawodowy, odpoczynek, relacje, rodzinę. To nie stawia ich na podium w konkursie na pracownika roku.

Z drugiej strony jednak jeśli damy im się rozwinąć, mogą nas pozytywnie zaskoczyć. To pierwsze pokolenie, które tak dba o swój dobrostan psychiczny. Może okazać się, że zachowując zdrowe podejście do pracy, będą po prostu bardziej wydajni. Są także bardziej kreatywni, świetnie poruszają się w świecie technologii i nie obawiają się wyrazić swojego zdania.

I być może, jeśli odrzucimy stereotypy i pozwolimy pokoleniu Z się rozwijać, możemy się bardzo zaskoczyć. Bo ich naprawdę na wiele stać. I może też możemy się od nich czegoś nauczyć. Na przykład odpoczywania i korzystania z urlopu. Bo wielu z nas w ogóle sobie z tym nie radzi.

Zobacz także:

Mam dość słuchania, że wy nie mieliście 800+. Co pokolenie, to inne problemy

Już nie płatki śniegu, a borsuki. Pojawiło się nowe pokolenie dzieci

Chcą zrekompensować własne braki. Jak wychowują swoje dzieci pokolenia X, Y, i Z?

Powiązane
Karol Strasburger
Pokręcony quiz z pytaniami z "Familiady". Zgadniesz, jak odpowiedzieli ankietowani?