Wyszukaj w serwisie
Przed ciążą Ciąża i Poród dziecko 0-2 przedszkolak szkoła Życie rodzinne zdrowie i pielęgnacja dziecka quizy
portalparentingowy.pl > Życie rodzinne > Sama siebie nazywa "katem". Angelika zgotowała synowi piekło
Beata Łajca
Beata Łajca 16.05.2024 13:39

Sama siebie nazywa "katem". Angelika zgotowała synowi piekło

Uwaga TVN Agielica
fot. Screenshot z programu "Uwaga TVN"

Najpierw piła i brała narkotyki, a potem biła i wyzywała własne dziecko podczas relacji na żywo na TikToku. 29-letnia Agielika ma 4-letniego synka. Wcześniej urodziła jeszcze dwoje dzieci, ale porzuciła je. Teraz kobieta mieszka w Niemczech i tamtejsze służby zdecydowały, że mały Eryk może z nią zostać. Agielika zarzeka się, że jest trzeźwa i już nie krzywdzi małego chłopca. Ale czy dziecko rzeczywiście jest bezpieczne?

Do Agieliki, która przedstawia się Angelika, dotarli reporterzy programu Uwaga TVN. Kobieta wpuściła ich do domu i rozmawiała z nimi bez cienia wstydu. Chociaż mówi, że bardzo żałuje, to trudno znaleźć w niej, chociaż cień skruchy. Koleżanka, która ujawniła nagrania prywatne, na których Agielika także bije dziecko, nie wierzy w jej zmianę. W sprawie interweniował Rzecznik Praw Dziecka.

Biła dziecko w relacjach na żywo

Te nagrania trudno się ogląda. Widać na nich pijaną lub odurzoną młodą kobietę, a w tle słychać krzyki małego dziecka. Matka co chwilę rzuca w stronę synka przekleństwa i bije go. Gdy ten płacze, że go boli, ona mówi: "Dobrze. Ma boleć".

Agielika pochodzi z zachodniej Polski, ale mieszka w Niemczech, tuż przy francuskiej granicy, z nowym partnerem i synem Erykiem. Jej relacje na TikToku poruszyły internautów, którzy wszczęli śledztwo, aby ją namierzyć i przekazać odpowiednim służbom informacje o maltretowanym dziecku. Zadziałała także dawna znajoma Agieliki, pani Olga:

Poznaliśmy się w ośrodku młodzieżowo-wychowawczym. Po jakimś czasie odszukałyśmy się na Facebooku. Na początku były fajne rozmowy, ale jak zobaczyłam, że Agielika zażywa środki odurzające i pije alkohol, jak przy niej było dziecko, to zaczęłam wszystkie rozmowy nagrywać.

Co z nią rozmawiałam, to były tam wiecznie wyzwiska. Okropnie się w stosunku do niego zachowywała, bijąc go. Dziecko dostawało za to, że nie podniosło zabawki, czy rzuciło plecak. Za wszystko, co tylko było możliwe.

Beata Portal Parentingowy (21).jpg
fot. Screenshot z programu "Uwaga TVN"

Śledztwo internautów

Pani Olga nie spieszyła się z ujawnieniem szokujących nagrań. Swoje rozmowy z Agieliką nagrywała od roku. Jak twierdzi, chciała zebrać jak najwięcej materiału, aby móc udowodnić jej winę, bo bała się, że kobieta wszystkiego się wyprze. W końcu zaniosła nagrania na policję. Konkretne efekty przyniosło też internetowe śledztwo. Informatyczka śledcza, Kinga Szostko, mówi:

Jeśli takie filmy wypływają, to opinia publiczna jest bardzo poruszona. Śledztwo internautów przyniosło efekty. W ciągu godziny mieliśmy na jej temat wszystko. I wszystkie informacje były na bieżąco wrzucane i do niemieckich służb, i do polskich

Podkom. Krzysztof Wrześniowski z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości przekazał, że po uzyskaniu informacji, natychmiast podjęto interwencję. Skoro Agielika mieszka w Niemczech, polskie służby mogły tylko współpracować z niemieckimi i przekazywać im wszystkie swoje ustalenia:

Na dzisiaj mamy informacje o tym, że temu dziecku nic nie zagraża, a rodzina jest objęta stałym monitoringiem pod kątem jakiegokolwiek zagrożenia dla życia i zdrowia tego dziecka

Mówi, że żałuje

W rozmowie z reporterem programu Uwaga! TVN Agielika odważnie pokazuje twarz i chociaż mówi, że żałuje, to trudno zauważyć u niej jakiekolwiek wyrzuty sumienia.

Tego, co jest na nagraniach, słuchałam tysiące razy. Zrobiłam źle, zdaję sobie z tego sprawę. (…) Wstyd mi, ale jak piłam, to dziecko nie widziało, że wyciągam butelkę czy cokolwiek. Dziecko miało opiekę.

Agielika mówi, że nie bierze już narkotyków i nie nadużywa alkoholu. Twierdzi, że Jugendamt (niemiecka służba czuwająca nad bezpieczeństwem dzieci) regularnie ją kontroluje, a policja robiła jej testy na używki. Zarzeka się, że swoje dziecko traktuje dobrze i podczas wizyty dziennikarza, co chwilę bierze go na ręce, jakby na dowód swojej troski.

W przemianę matki wierzy także polski zastępca Rzecznika Praw Dziecka, Adam Chmura:

Te filmiki raczej identyfikujemy z czasem przeszłym. Na dzisiaj mogę powiedzieć, że władze niemieckie nie stwierdziły bezpośredniego zagrożenia dla życia czy bezpieczeństwa tego chłopca. Jugendamt dostrzega otwartość matki na działania wspierające rodzinę. Jestem w tej sprawie w codziennym kontakcie. Bywa, że dwa razy dziennie dzwonię do konsul w Kolonii i uzyskuję informacje.

Relacje nagrywa do dziś

Jednak pani Olga, która doniosła na Agielikę na policję, widzi sprawę inaczej. Jest przekonana, że nic się nie zmieniło. Mówi, że zaledwie dwa tygodnie przed nagraniem programu, Eryk znowu był maltretowany przez matkę:

Dla dobra Eryka wolałabym, żeby ona sama go gdzieś oddała, nawet do jakieś rodziny zastępczej. Bardzo bym chciała, żeby ona się zmieniła, ale wiem, że Agielika nie zmieni się nigdy.

Podobne zdanie ma niestety także informatyczka śledcza, Kinga Szostko:

Ta matka jest na tyle bezczelna, że do dzisiaj, co wieczór pod wpływem alkoholu i pod wpływem narkotyków, organizuje relacje i to dziecko ciągle słychać w tle. Nie wróżę temu dziecku dobrej przyszłości.

W momencie emisji materiału Uwaga! TVN urzędnicy Biura Rzecznika Praw Dziecka byli w Niemczech i zajmowali się sprawą Eryka. Mamy nadzieję, że chłopiec nie stanie się tylko kolejną cyferką w smutnej statystyce przemocy domowej. A wszystkim, którzy przyczynili się do wytropienia agresywnej matki, należą się brawa.

Jeżeli widzisz podobne zachowania w Internecie, nie czekaj, reaguj. Możesz je zgłosić administratorowi strony, albo udać się wprost na policję.

Zobacz także:

"Było źle, bo nie było mamy i taty". Urzędnicy zabrali dzieci na podstawie anonimowego donosu

"Jak można żyć w takim stanie?!" Pokazał zdewastowane mieszkanie po lokatorach

Chwile grozy na parkingu. Matka zatrzasnęła dziecko w nagrzanym aucie